Wakacyjny wyjazd dla kobiet. Bieszczady.

„Góry pozwalają objąć cały świat i na ten świat spojrzeć zupełnie inaczej, z innej strony.
Pozwalają bowiem spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, pod innym kątem.
Wszystko zobaczyć w innym świetle.
Zwłaszcza sprawy zasadnicze: sens i cel życia, głębię i niepowtarzalność egzystencji,
istotę wartości i nieprzemijalność tego, co naprawdę wieczne.

(…) Skała i cisza. I On…!
Bardziej nieuchwytny, niż cisza.
Bardziej pewny w swojej obecności niż skała.
Sam sobie wybrał tę świątynię, bo „budowla Jego jest na świętych górach” (Ps 87, 2).
On tu jest. Jest w górach, jest na szczytach.
Wybrał sobie to miejsce i obrał góry na świątynię”.


ks. Roman Rogowski, Mistyka gór

Niektórzy szukają w wędrowaniu po górach ciszy, przestrzeni, powietrza, samotności, wolności…
Inni traktują góry jak wyzwanie, coś do zdobycia, poznania siebie – swoich możliwości i ograniczeń.
Są też tacy, którzy wędrują z innymi, czerpią ze wspólnych doświadczeń, drogi przeżytej razem.
Wszystkie te doświadczenia są ważne i cenne.
Są też ludzie, dla których chodzenie po górach to, oprócz wymienionych wyżej,
doświadczenie modlitwy – spotkania/bycia z Bogiem.

W wakacyjnym czasie razem z grupą kobiet ruszyłyśmy w Bieszczady.
Na szczytach i połoninach szukałyśmy Jego obecności.
W prostych przejawach piękna
– wdychanym powietrzu, bezkresnym horyzoncie, falujących trawach –
podziwiałyśmy ich Stwórcę.
We wspólnym wędrowaniu
– rozmowach, wzajemnej pomocy, życzliwości, motywowaniu do dalszej drogi;) –
mogłyśmy doświadczyć radości i trudu, które nieodłącznie wpisane są w życie z innymi ludźmi.

Ruszenie w drogę zakłada chociaż zarys planu (np. kierunek drogi), odpowiednie przygotowanie,
ale też pewną elastyczność i spontaniczność – otwartość na to, co jest.
Nie zabrakło więc niespodziewanych spotkań z dawno niewidzianymi znajomymi oraz odkrywania nowych szlaków.
W drodze powrotnej odwiedziłyśmy Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej
im. Rodziny Ulmów w Markowej, zobaczyłyśmy też pomnik „Rzeź Wołyńska” w Domostawie.
Zatrzymałyśmy się w Łukawcu, gdzie znajduje się słynący łaskami obraz Matki Bożej Łukawieckiej
oraz kaplica św. Jana Pawła II.

Została w nas wdzięczność Bogu za ten czas, za góry, pogodę, noc perseidów…,
oo. bernardynom w Wetlinie (polecamy!) za ogromną gościnność i braterską życzliwość,
napotkanym wędrowcom za dobre słowo i uśmiech.
s. Cordis i s. Mariam

Gorąco zachęcamy do odwiedzenia GALERII.

Posted in Aktualności, Łódź, Potrzebuje Boga, Relacje z wydarzeń and tagged , , .